• Wpisów: 654
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: wczoraj, 06:20
  • Licznik odwiedzin: 107 500 / 3010 dni
 
b-angel
 
W wigilię o świcie ubieraliśmy się ciepło i ciągnąć za sobą sanki, szliśmy do lasu.
Ze strychu znosiło się starą, poobdzieraną na rogach walizkę, która pewnie pamiętała jeszcze czasy sanacji.
Kiedy babcia otwierała ten stary, wysłużony kufer przede mną otwierał się bajkowy świat, pełen magii i brokatu.
Delikatnie wyciągając stare ozdoby, przypominała mi ich historię, po czym głaskała mnie po włosach pozostawiając na nich drobinki iluzji...
najbardziej ukochane były trzy pajacyki, jeden brązowy, stateczny z poważnym spojrzeniem w błyszczącym oku, drugi złoty, rozpromieniony blaskiem swej corocznej chwały i ostatni ( ulubiony ) srebrny pierot, ze łzą na okrągłej twarzy.
Zawsze kiedy ostrożnie wieszałam go na pachnącej lasem gałązce, szeptałam mu tysiąc życzeń, wierząc że w nowym roku, spełni chociażby jedno z nich.
Kiedy już wszystkie bombki zajęły swoje miejsce na pachnącym świerczku, do drzwi pukała ciocia Józefina, która porannym pociągiem przybywała do miasta.
Siadaliśmy wszyscy przy ogromnym, dębowym stole, pełnym sreberek ( zbieranych pieczołowicie przez cały rok ) i owijaliśmy orzechy, które jesienią przywoziliśmy ze wsi.
Uwielbiałam te nasze wspólne przygotowania, wiązanie sznureczków jabłuszkowym ogonkom, szeleszczącym czekoladowym cukierkom, własnoręcznie pieczonym, lukrowanym piernikom, których zapach dużo wcześniej nim jeszcze otwarto wielką puszkę, czuć było w całym domu...
następnie babcia zarządzała herbatkę, na stole miejsce zajmował stareńki samowar i własnoręcznie przez Nią robiona konfitura z dzikiej róży.
To był ten czas, kiedy popijając czaj z pyszną konfiturą, każdy mógł opowiedzieć o swoich przeżytych już Bożych narodzeniach,
słuchałam tych opowieści z otwartą buzią i wypiekami na twarzy, bo czasem bywały niesamowicie pikantne.
Kiedy teraz myślami wracam do tych chwil, nie potrafię zetrzeć z ust smutnego uśmiechu...
kiedyś ludzie mieli dla siebie czas.
I właśnie tego czasu nam życzę, sobie i Wam kochani. Abyśmy potrafili zatrzymać się w biegu, przytulić drugą, żywą istotę. Wysłuchać i być wysłuchanym. Rozkruszyć  okruch serca i podzielić go pomiędzy bliskich...
czasu nam życzę, gdyż to on właśnie jest najcenniejszy.
Magicznych Świąt!

Nie możesz dodać komentarza.