• Wpisów: 637
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis: 27 dni temu, 18:13
  • Licznik odwiedzin: 99 488 / 2887 dni
 
b-angel
 
Wieczory adwentowe to mój zaczarowany czas. Wgłębiam się wówczas troszkę w siebie.
Dziś kiedy słońce złożyło główkę na poduszce z ciemnej chmurki, a dwa płomyki świec rozjaśniły moją jadalnię, przy filiżance cynamonowo jabłkowej herbaty, zastanawiam się kiedy właściwie umilkły we mnie słowiki, kiedy przestałam śpiewać poezję?
czy to było wtedy, gdy wyskakując w biegu z pociągu relacji Gdańsk-Wrocław, zostawiłam w nim słomkowy kapelusz, gitarę i serce?
czy może wtedy gdy odszedłeś na zawsze ode mnie, nie z woli własnej lecz zmuszony siłą rzeczy?
Albo gdy umarła Hania, zostawiając moje dziecięce, płowe kosmyki włosków bez ciepła pocałunków, moje dłonie małe, puste całkiem, szukające nieustannie szelestu Jej sukienki.
Tak już ze mną jest, że czasem nagle smutnieję a mój świat zbyt mocno szarzeje i mimo  ( codzień na nowo ) kiełkującej w duszy tęczy staje się ponury i zły.
Brak mi wtedy czułości Twego uśmiechu Haneczko. Przyjemnej melodii Twego głosu. Bezpiecznego uścisku Twoich drobnych ramion. Mama nie powinna odchodzić 'tak' szybko, pozostawiając za sobą zapach olejku waniliowego, którym pachniał kark i te mięciutkie loczki na nim, w które tak bardzo lubiłam wciskać czubek noska.
Pozostało jedynie echo wspomnienia: stukot pantofli w zamszowej czerni, utkanej z misternych pajęczyn tęsknoty (...)
Kiedy wróciła do mnie poezja?
Gdy ujrzałam Twoje rzęsy Synku, przepiękne maleńkie paluszki z cudownymi paznokietkami. Śliczną buźkę i całe trzy i pół kilo mojego prywatnego szczęścia. Aż trudno uwierzyć, że od tej chwili minęło ponad dziewiętnaście lat. Wiatr przestał nucić kołysanki, Ty nie chciałeś już ich słuchać. Odpłynąłeś na okręcie z napisem: jestem dorosły, wiem wszystko lepiej, ale kocham cię, więc czekaj!
No i napewno też wtedy gdy mój mąż uklęknął przede mną w kawiarni pełnej ludzi i poprosił bym dzieliła z nim życie.
Albo gdy przed jesiennymi domami Gaudiego wziął mnie na ręce i szeptał jak bardzo długo na mnie czekał.
(...)
Dziś rano na posrebrzonym zimą spacerze, zaczęłam śpiewać. Na głos. W świat. On słuchał, mocno trzymał moją dłoń i bezgłośnie płakał...

Magicznego 'drugiego adwentu' życzę wszystkim, którzy odnajdują ten czas dla siebie.
Ps. Kobiecie z miasta Łodzi, która drogą pocztową życzyła mi zadławienia się tą moją magią, życzę dużo miłości. Bo tylko ona potrafi ułagodzić tę nienawiść, która zżera to biedne, zapewne samotne serce.
youtu.be/SMLn0-1vgxE
Ps2. A mojej mega ukochanej przyjaciółce Joli, serdecznie dziękuję za pakiet ziół, zapachem przypominających dzieciństwo, ratujących moje  zdrowie, kołyszących smutną duszę.Jesteś moim aniołkiem i bardzo Cię kocham.
Pięknego wieczoru :)

Nie możesz dodać komentarza.